piątek, 18 marca 2022

20 - Jestem twoja

 

Rozdział 20

Jestem twoja

David

 

 

 

Miesiąc później

David stał za Maggie, która siedziała na krześle w sali, gdzie odbywało się przyjęcie po ślubie Alice i Eddiego.

Maggie miała na kolanach Marię, a o jej bok był oparty Matt i wszyscy wpatrywali się w Evę i Jimmy’ego, którzy kołysali się na parkiecie do piosenki Love song w wykonaniu Adele.

 Jimmy mówił w ten sposób swojej żonie Zawsze cię będę kochał.

David pomyślał, że mężczyźni będący na tej sali w tym dniu mówili swoim kobietom na różne sposoby, że je kochają.

Przypomniał sobie, jak stał za Maggie w ławce w kościele patrząc na Alice i Eddiego, składających sobie przysięgę małżeńską przy ołtarzu.

Jimmy stał dwie ławki bliżej ołtarza z Marią na ręku, a jej różowa, tiulowa spódniczka prawie całkowicie zakrywała mu ramię.

Jimmy nie był wpatrzony, jak wszyscy, w składającą przysięgę parę, ale w swoją żonę, która była główną druhną.

A Eddie patrzył wyłącznie na Alice.

David pomyślał, że może również powinien swojej kobiecie powiedzieć, że ją kocha słowami piosenki tak, jak ona powiedziała to jemu.

Ale miał jej do powiedzenia coś ważniejszego.

Musiałby tylko trochę poszperać w Internecie.

Kiedy o tym myślał, obok ich stolika przykucnął fotograf, który robił zdjęcie za zdjęciem parze tańczącej samotnie na parkiecie.

Fotograf odwrócił się do Maggie.

- Uwielbiam robić zdjęcia takim szczęśliwym parom. Kobiety w ciąży jaśnieją i zdjęcia są jakby podświetlone - powiedział, a oni popatrzyli po sobie ze zdumieniem.

W ciąży?

Wtedy David zauważył, że Alice zagryzła wargę, a Eddie odwrócił wzrok.

Coś wiedzieli.

Kiedy taniec się skończył i Jimmy z Evą wrócili przytuleni do stolika, Sonija napadła na Evę.

Posadziła ją na krześle między kobietami.

- Kiedy zamierzaliście nam powiedzieć? - zapytała.

Eva rozchyliła usta i spojrzała na Alice, a wtedy David uśmiechnął się krzywo pod nosem.

Jeśli zamierzali się kryć, to stanowczo Jimmy wcześniej powinien ją przeszkolić w tym kierunku, bo jego kobieta w ogóle nie umiała kłamać.

- Mieliśmy wam powiedzieć - zaczął Jimmy, stając za krzesłem Evy i kładąc jej rękę na ramieniu - ale dopiero, jak będzie później, żeby nie było żalu, jakby…

- Nawet nie kończ - szepnęła Maggie i David spojrzał na nią.

Miała łzy w oczach (niebywałe), ale uśmiechała się szczęśliwie.

Jego kobieta cieszyła się szczęściem przyjaciółki.

Podeszła, pochyliła się i przytuliła Evę, która nadal siedziała na krześle i szepnęła jej do ucha - Tak się cieszę.

David podszedł do Jimmy’ego i uścisnął mu dłoń bez słowa, bo słowa nie były tu potrzebne.

Wszystkie kobiety zaczęły przytulać Evę, a mężczyźni klepali Jimmy’ego po ramieniu i ściskali mu dłoń, aż wtrącił się w to Matt.

Kiedy Eva i Jimmy tłumaczyli Mattowi i Marii, co znaczy nowina, którą się właśnie podzielili, David spojrzał na Maggie.

Kochał ją, a ona kochała jego.

Powiedziała mu to tylko piosenką, ale David był cierpliwy.

Poczeka jeszcze trochę, aż Maggie będzie gotowa otworzyć się i powiedzieć mu to wprost, własnymi słowami.

A tego dnia chciał jej powiedzieć piosenką coś trochę innego, co było dla nich obojga równie ważne i dlatego właśnie, kiedy ponownie wszyscy siedzieli przy stołach i Maggie rozmawiała z Evą, David odszedł do bocznego korytarza i uruchomił Internet w swoim telefonie.

Po krótkim poszukiwaniu podszedł do DJ’a i poprosił o zapowiedź.

- Mam jeszcze jedną prośbę - DJ ogłosił przez mikrofon wkrótce po tym, jak David wrócił do stolika - Od Davida dla Maggie, piosenka w wykonaniu Lenny’ego Kravitz’a.

Maggie spojrzała na Davida, który stał już nad nią z wyciągniętą ręką.

Podała mu ją z uśmiechem i nawet bez sekundy wahania.

Kiedy wstała i przeszli na parkiet, David objął ją jedną ręką w pasie, a drugą przyciskał do piersi jej lewą dłoń.

- Uprzedzam, że ja nie tańczę - szepnął w jej włosy.

- To co my tu robimy? - odszepnęła i odchyliła głowę, by z uśmiechem spojrzeć w jego oczy, kiedy trzymała drugą rękę na jego ramieniu i czubkami palców muskała mu szyję nad kołnierzykiem.

Nie bolało ją to, że podnosiła rękę tak wysoko i David był bardzo zadowolony, widząc taki efekt jej kuracji.

- Pokołyszemy się trochę i posłuchamy - mruknął i przyciągnął ją blisko siebie, aby oparła głowę o jego pierś.

I słuchali, kołysząc się w miejscu[1]

Sprawiasz, że moje życie jest pełne

Sprawiasz, że czuję taką słodycz

Och, Ja należę do ciebie

Należę do ciebie

I ty, ty

Ty należysz także do mnie

Ale pod koniec piosenki rytm się wzmógł i David uśmiechnął się szeroko, odepchnął Maggie lekko od siebie, a potem, patrząc w jej roześmiane oczy, uniósł jej rękę w swojej dłoni wysoko nad jej głową, zakręcił nią, oparł dłoń o jej ramię i zakręcił nią w drugą stronę.

Pisnęła cicho, ale poddała się jego prowadzeniu, całkowicie ufając temu, że David ją złapie, jeśli miałaby upaść.

Ufała mu.

Jego Maggie.

*****

Maggie

Byłam szczęśliwa.

Widziałam również po Davidzie, że i on jest szczęśliwy.

Nigdy nie sądziłabym, że zdecyduje się na tak publiczne wyznanie uczuć, jak zrobił tą piosenką.

Ale zrobił to.

Powiedział mi przy wszystkich, że jest mój.

Jednocześnie powiedział, że ja jestem jego.

Kiedy tańczyliśmy, kiedy stał przy mnie, kiedy obejmował mnie w talii, właściwie cały czas, czułam jego bliskość, jego ciepło.

Czułam swoje ciało tak, jakbym była naga.

Podniecająco.

Byłam ubrana w cienką, jedwabną sukienkę, którą wybrał dla mnie Alek.

To, że była bardzo obcisła, tylko do połowy uda  i z głębokim rozcięciem z tyłu, nie przeszkadzało mi, bo podobała się Davidowi.

Była w pięknym odcieniu jasnego błękitu, nie miała rękawów, a dekolt miała zasłonięty delikatną, białą koronką, haftowaną w kwiaty, uformowaną w stójkę nad pięknie podkreślającym moje piersi stanikiem, którym było usztywnienie, ale wbudowane tylko z przodu od spodu piersi.

Kiedy poszłam po nią do butiku, Alek zaczął wybierać mi sukienkę, martwiąc się moimi bliznami, więc mu pokazałam, jak wyglądały.

Zachwycił się, ale bardziej wzruszył.

Opowiedziałam im (Alekowi i Samowi) dość obszernie o mojej terapii, o wsparciu Davida i o tym, jak żyjemy razem, a oni okazywali tak głośno radość, że się zawstydziłam.

Ale szczęśliwie.

Sukienka, którą znalazł mi Alek, wymagała drobnych poprawek, ale za to idealnie przylegała do krzywizn mojego ciała.

za bardzo idealnie.

Nie mogłam pod nią mieć bielizny, bo się odznaczała.

Chłopaki namówili mnie z tego wszystkiego jeszcze na srebrną torebkę i srebrne sandałki na wysokich (bardzo wysokich) szpilkach, które pasowały do sukienki, mówiąc mi, że David je pokocha (słowa Aleka).

Te słowa się spełniły.

Sam i Alek poradzili mi ćwiczyć codziennie chodzenie na wysokich obcasach po domu, co David pokochał jeszcze bardziej.

Kochał mnie w nich, a dokładniej pieprzył mnie w nich kilka razy, w tym raz od tyłu, a innym razem trzymając moje nogi wysoko na swoich ramionach.

Te sandałki były niebiańskie.

Kiedy staliśmy w kościele, a on stał tuż za mną, z ręką na mojej talii, czułam jego siłę, wsparcie jego ciała, ciepło jego dłoni przez cienki materiał i bardziej niż kiedykolwiek czułam różnicę.

Jesteś moja.

Te słowa już nigdy więcej nie będą dla mnie wyrazem czegoś złego.

Mój mężczyzna zawsze opiekował się mną na różne sposoby, dogadzał mi, kochał mnie.

Pilnował godzin odwiedzin u lekarza.

Dbał, żebym miała zajęte myśli i nie pamiętała o bólu.

Zabierał mnie do restauracji lub gotował dla mnie, kiedy nie pracował, a ja wracałam z pracy po piątej.

Zostawiał mi dużo swobody w podejmowaniu decyzji dotyczących domu, pracy i moich pieniędzy.

Wspierał mnie.

*****

David

Kilka godzin później

Kiedy wjeżdżali jego SUV’em do garażu David wiedział jedno.

Wiedział, co zrobi z Maggie, kiedy wreszcie będzie ją miał w domu w tej cholernej sukience, która kosztowała go godziny tortur.

Pomagał Maggie w domu przed wyjściem zapinać ją na suwak na plecach, więc doskonale wiedział, że jego kobieta nie miała na sobie majtek.

Do tego te cholernie seksowne szpilki.

Za każdym razem, kiedy ją dotykał, odbierał to, jak oparzenie nagiej skóry, tym bardziej, że Maggie reagowała na niego, jakby podniecała się coraz bardziej.

Gorąco.

Zanim wyszli z imprezy wypiła kilka piw, a zrobiła to pierwszy raz w życiu, więc miał tej nocy swoją kobietę bardzo podnieconą i lekko ubzdryngoloną.

Wrócili po północy, David wjechał jak zwykle do garażu, a Maggie jak zwykle czekała na swoim miejscu, żeby otworzył jej drzwi i pomógł jej wysiąść.

Weszli do ich domu przyklejeni do siebie.

A potem było już tylko coraz bardziej gorąco.

David zaczął realizować swój plan tuż za progiem, co oznaczało, że następnego dnia Maggie chodziła po całym domu i poszukiwała swoich rzeczy.

Torebkę znalazła w pomieszczeniu gospodarczym.

Sukienkę na blacie w kuchni.

Sandałki w salonie przy kanapie.

*****

Maggie

Dwa tygodnie później

Tydzień temu Dominik urządził grilla na rocznicę otwarcia terenów zielonych przy naszym kompleksie mieszkalnym i zostaliśmy zaproszeni wszyscy!

Była Eva z Jimmy’m, Mattem i Marią.

Przyjechali Alice, Eddie i Bert.

Przybyli koledzy Davida z pracy i ich żony, czy też kobiety.

Przyszła również ta nowa lokatorka z mieszkania po Eddie’m, więc wszyscy mieliśmy okazję ją lepiej poznać (była już na spotkaniu u Evy i na ślubie Alice, ale nie rozmawiałyśmy, bo Alice była ważniejsza).

Ja poznałam ją trochę już wcześniej.

Eva, Alek i Sam trochę lepiej.

Nowa miała na imię Sophie i była bardzo ładna.

Była wysoka, zgrabna, wysportowana, miała długie czarne włosy i oliwkową cerę, która wskazywała na domieszkę krwi włoskiej.

Widziałam, jak Eva obserwowała jej kłótnię z Alex’em, kumplem z pracy Davida i Jimmy’ego, ale nie skomentowała tego.

Ze starych mieszkańców w kompleksie mieszkali już tylko Alek z Samem i Sonija z Benji’m.

Siedzieliśmy i rozmawialiśmy w grupie dziewczyn, a ja muszę przyznać, że dużo się śmiałam.

Następnej nocy David został wezwany.

Tym razem, kiedy zadzwonili po niego, był ze mną w łóżku.

Spaliśmy.

Wstał, żeby porozmawiać przez swój telefon w innym pokoju, ale ja, oczywiście, obudziłam się.

Przyszedł do sypialni i powiedział mi, że musi jechać.

Tym razem nie krył przede mną tego, że chodziło o Taylora (majora Taylora, czyli SWAT).

Zostałam w łóżku, ale nie zasnęłam, dopóki David nie wrócił, a zrobił to dosyć szybko, bo po dwóch godzinach.

Nie zajęło mu to całej nocy, jak poprzednio (jak to mi opowiadał).

Kiedy wrócił, nie wstałam, tylko czekałam w łóżku, aż się rozebrał, rzucając ubranie na podłogę, co było dla niego niezwykłe.

Nie powiedział mi, o co chodziło, ale od razu wszedł pod kołdrę i przycisnął mnie do siebie, jakby potrzebował mojej bliskości.

Mojego wsparcia.

Po poprzednim kryzysie Tim mówił mi, żeby robiła to, co zwykle robiłam.

Że robię dobrze.

Ale ta sytuacja była inna, więc leżałam na Davidzie w naszym łóżku i bardzo się denerwowałam.

Mój mężczyzna potrzebował ukojenia, a ja nie wiedziałam, jak mu je dać.

Następnego dnia i przez kolejne dni David cały czas chodził spięty, lekko poddenerwowany, chociaż bardzo dobrze się z tym krył.

Nie przede mną.

Obserwowałam go i martwiłam się.

Aż do teraz.

Z okazji 4 lipca przyjechaliśmy do domu, a właściwie ogrodu Evy i Jimmy’ego, którzy urządzili przyjęcie z grillem i fajerwerki.

Upiekłam dla Evy ciasto i zawieźliśmy zgrzewkę piwa, podobnie jak wszyscy, bo chcieliśmy ją odciążyć, żeby nie pracowała zbyt dużo w szóstym miesiącu ciąży, a poza tym nie miała jeszcze wyposażonej kuchni (to była kolejna rzecz, nad którą pracowaliśmy z Alice, Soniją i Jimmy’m).

Eva trochę się denerwowała z powodu tego remontu, bo Jimmy przejął się tym, że w jej wieku ciąża może być niebezpieczna i nie pozwolił jej uczestniczyć w malowaniu, kuciu, murowaniu, kładzeniu kafelków i innych takich rzeczach, które poprzednio robiła sama.

Lekarz kazał Evie odpoczywać, ale ona, oczywiście, nie chciała zwolnić.

Uwielbiała wciąż mieć wokół siebie tłum bliskich im ludzi, więc organizowała przyjęcia w swoim ogrodzie.

W noc poprzedzającą to przyjęcie znowu wezwali Davida.

Tym razem nie chciałam, żeby jechał.

Nie odezwałam się.

Kiedy był już przygotowany i wychodził z domu, było na tyle wcześnie, że sprzątałam jeszcze kuchnię po kolacji, którą zjedliśmy w domu.

Uprzedził mnie, że to Taylor, więc wiedziałam, czego się spodziewać, ale starałam się być pogodna, kiedy podszedł do mnie po pożegnalny pocałunek.

Wspięłam się na palce bosych stóp i dałam mu usta, a potem pogłaskałam jego policzek i spojrzałam mu w oczy.

Tak.

Miałam rację.

Znowu pojawił się w nich ten ponury wyraz.

Więc, kiedy David pojechał, nie mogłam sobie znaleźć miejsca i nie mogłam się odprężyć.

Włączyłam komputer, żeby poczytać o najnowszych wydarzeniach w Internecie, ale nie mogłam się skupić.

Przeszłam na kanapę i włączyłam wiadomości lokalne w telewizorze, bo nie mogłam się zdecydować na żaden film.

Nie mogłam usiedzieć w miejscu, więc zaczęłam chodzić po mieszkaniu, w tym sortować rzeczy do prania, które okazało się niepotrzebne.

Przebrałam się wreszcie w koszulkę Davida (jak ubierałam się do snu, kiedy Davida miało nie być w nocy w domu) i majtki, kiedy coś w wiadomościach przykuło moją uwagę.

O Panie!

Szanowni państwo, to jest coś niewyobrażalnego - mówiła przejętym głosem prezenterka, za którą było widać budynek Uniwersytetu Utah - kilkanaście osób jest zakładnikami trzech uzbrojonych mężczyzn, którzy nie mają żadnych żądań. Prawdopodobną przyczyną ich wtargnięcia z bronią na aulę, na której odbywał się wykład, były niepowodzenia szkolne jednego z nich. Mamy informację, że tuż przed zablokowaniem drzwi do auli, uciekło z niej kilkanaście osób, a co najmniej jedna została zabita…

Podeszłam do kanapy, stanęłam tam, chwyciłam pilota i zwiększyłam głośność, wpatrując się w ekran szeroko otwartymi oczami.

Nagle za plecami prezenterki zrobiło się zamieszanie, kilka osób zaczęło krzyczeć, ktoś zaczął płakać.

Proszę poczekać, zaraz dowiemy się, co się stało..

Prezenterka podeszła bliżej jednej z uciekających kobiet i podetknęła jej mikrofon pod usta.

Dał się słyszeć bełkot przerażenia - Strzały, słyszałam strzały.

Prezenterka skinęła ręką na kamerzystę i najwyraźniej pociągnęła go w kierunku wozów policyjnych.

Zobaczyłam wóz z napisem SWAT za kolejnym z nich.

Proszę mi powiedzieć co się dzieje - zażądała od jednego z policjantów, którzy kordonem otaczali wejście do budynku.

Proszę się nie zbliżać - usłyszałam jako jedyny komentarz.

O, właśnie ktoś wychodzi z budynku. Proszę państwa, postaram się zbliżyć do jednej z tych osób… - mówiła z przejęciem prezenterka.

Było widać, jak kamerzysta biegnie za nią.

Następny kadr pokazał zbliżenie na twarz zapłakanej, potarganej, młodej dziewczyny, której plecy jeden z policjantów okrył kocem termicznym i przekazywał ją pod opiekę ratownikom medycznym.

Prezenterka odepchnęła ratownika bokiem i szturmem wciągnęła dziewczynę przed kamerę.

Co tam się stało? Czy może nam pani powiedzieć, co właściwie zaszło?

On… - dziewczyna jąkała się, a jej głos był roztrzęsiony - on chciał… nas… pozabijać. A potem nagle upadł. Ja… ja nie wiem… nie wiem kto, ale ktoś nam pomógł. Uratował nas.

Nie słuchałam dłużej, tylko złapałam za swój telefon i napisałam do Filipa:

Czy to David?

To na U?

Nie oczekiwałam, że mi szybko odpowie, skoro prawdopodobnie był z Davidem, ale już po minucie dostałam:

Tak

Nie wiedziałam jeszcze wtedy, jak miałabym wykorzystać tę informację, by wspierać mojego mężczyznę.

Wiedziałam tylko, że odczułam to do głębi mojego serca.

David był nie tylko moim bohaterem.

Uratował nas.

Słowa tej dziewczyny, która nawet nie wiedziała, kto ją uratował i jaką cenę za to płacił, zapadły mi głęboko w duszę i chciałam, żeby usłyszeli je wszyscy i żeby wszyscy wiedzieli, że to David.

Znałam tylko jedną osobę, która mogła mi pomóc sobie z tym poradzić i tą osobą była Alice.

Jej mąż był policjantem, który  również, chociaż w inny sposób, ratował życie innych osób.

Przeżywała to prawdopodobnie równie często, jak ja będę musiała to przeżywać, jeśli David zdecyduje się kontynuować współpracę ze SWAT.

Wybrałam jej numer, ale zawahałam się.

Było późno.

Odebrała, zanim zdążyłam się rozłączyć.

- Hej, Maggie - przywitała się.

- Hej, Alice - zaczęłam z wahaniem - Ja… przepraszam, że tak późno, ale mam takie… pytanie.

- Tak? - spytała Alice i usłyszałam, że przechodziła w inne miejsce.

Była natychmiast gotowa porozmawiać ze mną, cokolwiek ważnego właśnie wtedy robiła ze swoją rodziną.

O Panie!

Nie doceniałam tego, jak fantastycznie było mieć przyjaciółki.

- Wiesz, chodzi o Davida… - zaczęłam, a potem - A właściwie o Eddiego… - nie wiedziałam jak to ująć.

- Potrzebujesz rady w sprawie postępowania ze swoim facetem? - spytała mnie wprost.

Tak.

Nie doceniałam tego.

Nie wnikając w szczegóły, ogólnikowo wprowadziłam ją w mój problem, a właściwie tylko trochę powiedziałam jej, co się działo.

- Maggie - zaczęła w końcu delikatnie i ostrożnie - Z tego, co wiem, co słyszę od ciebie, chodzi ci o to, jak masz powiedzieć swojemu mężczyźnie, że to, co robi jest dobre. Że jest bohaterem.

Kiedy to powiedziała, zabrzmiało to nagle śmiesznie prosto.

- Tak - westchnęłam z radością.

- To mu właśnie tak to powiedz - doradziła, a mnie dosłownie zatkało z oszołomienia.

Właśnie tak mu to powiedz.

Takie proste.

Milczałam przez wystarczająco długo, żeby Alice w końcu spytała - Skończyłyśmy?

- Tak, dzięki - wypchnęłam i słuchałam przez telefon, jak rzuciła mi krótkie - To pa, do jutra - i rozłączyła się.

Musiałam po prostu powiedzieć to Davidowi.

Nie tylko to, że był bohaterem.

Dlatego właśnie nie spałam, kiedy David wrócił do domu godzinę później i wszedł do sypialni po cichu, jakby nie chciał mnie obudzić.

- Nie śpię kochanie - szepnęłam i przekręciłam się na wznak, żeby sięgnąć do lampki nocnej, która stała po mojej stronie łóżka na stoliku nocnym.

David powoli zdejmował ubranie, rzucał je ponownie bez ładu na podłogę i nie uśmiechał się.

Wyglądał na wyczerpanego.

Przygnębionego i zamkniętego w sobie.

Tworzył między nami ten sam dystans, który był między nami już wcześniej i nie lubiłam go.

Musiałam to powstrzymać.

David poszedł do łazienki, zrobił swoje i usłyszałam, jak mył zęby.

Potem wrócił, wszedł do łóżka i zgasiłam światło, żeby ułożyć się na nim tak, jak zawsze to robiłam.

Przycisnął mnie do swojego boku i pocałował czubek moich włosów.

Leżałam tak przez chwilę, patrzyłam przed siebie w ciemność i głaskałam delikatnie włosy na jego klatce piersiowej.

Wreszcie zebrałam się na odwagę.

- Kocham cię, David - szepnęłam.

Poczułam, że się spiął, opuścił rękę, którą dotychczas trzymał dłonią przyciśniętą do swojego czoła i przykrył nią moją rękę.

Leżałam nieruchomo, nie wiedząc, czy dobrze zrobiłam.

Zwykle po jego powrocie z akcji czekałam, żeby złe myśli opuściły go i by miał siłę, żeby być dla mnie pogodnym i spokojnym.

Nie tym razem.

Tym razem to ja miałam mu dać siłę.

Byłam jego i miałam mu dawać wsparcie.

Ale być może robiłam to źle, albo za wcześnie.

Nie wiedziałam.

Poczułam, jak powoli się przekręcił w ciemności, więc wkrótce zawisł nade mną, oparty jednym przedramieniem o poduszkę z boku mojej głowy.

Czubkami palców delikatnie dotykał włosów na mojej skroni.

- Powtórz to - mruknął do mnie, a jego głos był tak nabrzmiały od emocji, że zabrakło mi tchu.

Patrzyłam w półmroku wprost w jego ciemne oczy i oddychałam płytko przez uchylone usta.

- Kocham cię, David - szepnęłam ponownie, tym razem wprost do niego.

Nagle pochylił się i mnie pocałował.

Zaborczo, gwałtownie i namiętnie.

Oddawałam mu pocałunek trzymając się mocno jego karku i wijąc się pod jego gorącym, dużym ciałem.

Odsunął się odrobinę i szepnął tak blisko mnie, że czułam jego oddech, kiedy to wypchnął.

- Kocham cię, Kruszynko.

Zamrugałam gwałtownie, kiedy poczułam, jak wszelki dystans między nami wyparowuje, a David bierze w posiadanie moje ciało tak, jak już miał moje serce i duszę.

Jestem twoja - pomyślałam, ale nie miałam szansy mu tego powiedzieć.

Jeszcze nie.

Będę miała jeszcze niejedną okazję.

W tym momencie nie musiałam mu tego mówić.

Po prostu mu to dałam.

Do końca.

Kiedy następnego dnia pojechaliśmy na grilla do Evy, rozmawialiśmy ze wszystkimi swobodnie i wesoło.

David co chwilę podchodził do mnie i przyciągał mnie do siebie.

Czasami, kiedy tylko po prostu przechodził obok, całował moje włosy, gładził moją talię, albo kładł rękę na moim ramieniu.

Nie protestowałam.

Sama też opierałam się o niego, kiedy staliśmy wśród przyjaciół i rozmawialiśmy nawet z różnymi osobami.

Pocierałam nosem o jego ramię, żeby spojrzał mi w oczy, a wtedy uśmiechałam się do niego.

A kiedy byliśmy daleko od siebie, szukaliśmy się wzrokiem i przesyłaliśmy do siebie uśmiechy na odległość.

W pewnej chwili znalazłam się w kręgu kobiet i poczułam, że Alice ciągnie mnie za rękę, kiedy pochylała się w moją stronę.

- I jak poszło wczoraj między tobą a Davidem? - spytała półgłosem, a Eva i Sonija spojrzały zaciekawione.

- Jak dla mnie, wszystko wygląda kwitnąco - wymamrotała Eva, pochylając się nad stołem niby po kawałek upieczonego na grillu chleba.

- O co chodziło? - spytała Sonija.

- Słyszeliście to co wczoraj wydarzyło się na U? - spytałam je.

Przytaknęły, ale żadna się nie odezwała.

- Cóż… - zawahałam się - To ściśle tajne, ale… To David - szepnęłam.

- Co? - wydusiła z siebie Eva.

- Mogłabyś udawać, że rozmawiamy o pieluszkach, albo czymś takim? - poprosiłam ją, ale patrzyła na mnie szeroko otwartymi oczami i wiedziałam, że to nierealne.

Ja może nie lubiłam kłamać, ale Eva nie umiała kłamać.

W ogóle.

Alice przejęła inicjatywę, nieco głośniej zwracając się do Evy - Możesz mi podać ten talerz?

Eva automatycznie odwróciła się, sięgnęła po talerz z upieczonymi na grillu stekami, stojący po jej drugiej stronie i podała go Alice.

- Dzięki - mruknęła Alice - Sonija podaj mi ketchup, proszę.

Dopiero wtedy zauważyłam, że Sonija też zamarła i wpatrywała się we mnie z otwartymi ustami.

Może powinnam była zaciągnąć Alice gdzieś na bok i nic nie mówić pozostałym dwóm.

- Mów, o co chodzi - mruknęła do mnie Alice.

- David wykonuje czasem misje dla SWAT - wyjaśniłam cicho, a Eva i Sonija wciągnęły gwałtownie powietrze - …i przeżywa to.

Alice patrzyła na mnie uważnie i widziałam, że przez jej twarz przeniknęło zrozumienie i… współczucie.

Zrozumiała moje obawy z poprzedniego wieczoru.

- Jak wraca z takiej misji - zaczęła bardzo cicho - przede wszystkim o nic go nie wypytuj.

- Wiem - szepnęłam.

- Zajmuj się nim, daj mu jeść, naszykuj mu ubranie, przytul się do niego, jeśli ci na to pozwoli - ciągnęła dalej Alice.

O Panie!

Wiedziałam to i robiłam to instynktownie, ale dotarło do mnie, że Alice przeżywa coś podobnego z Eddiem od miesięcy.

Skinęłam jej głową.

Wyciągnęłam do niej rękę, a ona wyciągnęła swoją i uścisnęłyśmy się.

- Jeśli chcesz - powiedziała jeszcze - to poznam cię z żonami innych gliniarzy. Mają coś w rodzaju grupy wsparcia.

- Dzięki - szepnęłam.

Nie mogłyśmy dłużej rozmawiać, bo zobaczyłam naszych mężczyzn zbliżających się do naszego stolika.

Byliśmy jeszcze godzinę lub dwie u Evy i Jimmy’ego.

Na koniec, kiedy już było ciemno, mężczyźni urządzili pokaz fajerwerków dla dzieciaków.

A potem wróciliśmy do domu.

*****

Miesiąc później

Jimmy zorganizował przyjęcie z okazji pierwszej rocznicy ślubu jego i Evy, na które wynajął salę, catering i DJ’a.

Podczas organizowania tego, od początku do końca, pomagałyśmy mu wszystkie trzy Alice, Sonija i ja.

Alice mogła nam najwięcej podpowiedzieć, na co trzeba zwrócić uwagę, bo Jimmy koniecznie chciał, żeby to wyglądało, jak prawdziwe przyjęcie po dużym ślubie, a ona takie miała.

Niespodzianka obejmowała tajemnicę przed Alekiem do ostatniej chwili, czyli do rozesłania zaproszeń, więc się trochę na nas obraził.

Na szczęście tylko trochę, bo Alice powiedziała mu, że bez jego pomocy nie jest w stanie przybrać sali i dobrać kwiatów.

Więc poczuł się potrzebny.

Powiedziałyśmy mu, że musi podstępem dopasować sukienkę dla Evy.

A potem wszystkie poszłyśmy do ich butiku po sukienki dla każdej z nas i porady co do dodatków i włosów i powiedziałyśmy mu, że bez niego sobie nie poradzimy.

Po rozmowie z Davidem dowiedziałam się, że Jimmy i Mick, syn Evy, zanieśli mojego Śpiącego Kotka Renoira do wyceny i renowacji, więc dowiedzieli się, że jest autentyczny.

Eva odmówiła jego przyjęcia, więc sądziła, że go zabrałam od razu po tamtej pamiętnej Gwiazdce.

David ostatnio przywiózł go do domu i zrobił mi dodatkową niespodziankę.

Oprawił go i pokazał mi miejsce w salonie, gdzie chciał go powiesić.

Oczywiście, że też tego chciałam.

To była moja ukochana pamiątka.

Przypomnienie, że byłam babci Kociątkiem.

Kiedy wyjął go z papieru, prawie się popłakałam ze wzruszenia (prawie) i rzuciłam się mu na szyję, by mu podziękować.

Więc pokazał mi, jak to zrobić i rozkazami, które chętnie wykonywałam, powiedział mi, jak się mogę mu odwdzięczyć.

Jak na odwdzięczanie się miałam stanowczo za dużo przyjemności.

Myślałam o tym, że raczej David mi dał coś pysznego, zamiast wziąć coś dla siebie, ale wydawał się całkiem zadowolony z tego, co wtedy zjadłam (a może wypiłam).

Po tym, jak miałam „kotka” w naszym salonie, zapragnęłam dać Evie i Jimmy’emu na rocznicę ślubu coś innego z mojej kolekcji obrazów.

Rozmawiałam o moim pragnieniu z Davidem i zgodził się ze mną bardzo chętnie, ale nie pomógł mi, bo nie wskazał ani jednego z obrazów.

Po prostu łagodnie się uśmiechnął i mnie pocałował.

Więc wybrałam sama, skoro i tak była tą, która najczęściej decydowała o kolorystyce pomieszczeń, bo Eva powiedziała mi, że dla Jimmy’ego żółty to tylko żółty i nie odróżnia od ciepłego odcienia od zimnego.

Wybrałam Nenufary Claude’a Moneta.

Pasowały do ich białego, oficjalnego salonu.

Działo się dużo więcej przez te tygodnie.

Wydałam sporo pieniędzy z tej gotówki, którą zostawiła mi babcia, więc postanowiłam niedługo sprzedać jakiś obraz i część akcji.

Gotówkę wydaliśmy na samochód, na moją kurację i lekarza, no i, oczywiście, potrzebowałam adwokata.

Kupiłam też komputer.

Na renowację domu David nie pozwolił mi wydawać moich pieniędzy, tylko dawał mi swoje albo jeździł ze mną i płacił (głównie po tym, jak się zorientował, że zapłaciłam za renowację biurka jego dziadka i ile zapłaciłam).

Moja kuracja powodująca zmniejszenie blizn skończyła się tym, co uznawałam za sukces.

Miałam w dekolcie jasne plamy i smugi, ale nic mnie nie ciągnęło, ani nie bolało, a wygląd zdecydowanie się poprawił.

Nie krępowałam się przy noszeniu koszulek z dekoltem (chociaż i tak nie lubiłam dużego), a tym bardziej podczas noszenia kostiumu przy basenie.

Wydałam też trochę pieniędzy na moje marzenia o GSRE.

Znalazłam kurs, dowiedziałam się ile wynosi wpisowe na egzamin, miałam komputer, żeby zacząć się uczyć.

David ciągle mnie wspierał, więc kiedy powiedziałam, że może już czas na ruszenie z tymi planami, przytaknął mi.

A na przyjęcie Evy i Jimmy’ego kupiłam sobie kolejną sukienkę.

Zauważyłam, że David lubił niespodzianki, jakie były związane z moimi wizytami w butiku Aleka i Sama, więc robiłam to częściej.

Nie tylko z okazji kolejnych przyjęć i innych imprez.

Ostatnio nawet kupiłam trochę seksownej bielizny nocnej.

Kilka dni temu weszłam do naszej łazienki, kiedy David przystrzygał sobie włosy i brodę maszynką.

Miałam ochotę to obejrzeć już tak dawno temu, od samego początku naszego bycia razem, ale nigdy nie zrealizowałam tego marzenia.

Była to sobota, David wrócił z pracy o szóstej trzydzieści rano i zdążył się trochę przespać, zanim wstaliśmy i zjedliśmy śniadanie.

Po śniadaniu poszedł do łazienki, a ja dopiero po pewnym czasie się zorientowałam, że  warczy tam maszynką.

Byłam tylko w mojej nowej, satynowej koszulce i ścieliłam nasze łóżko, więc zostawiłam to i poszłam do niego.

Nie przerwał, tylko uśmiechnął się do mnie w lustrze.

Weszłam na zamknięty sedes, który był blisko niego, żeby lepiej to widzieć.

David spojrzał na mnie bokiem, ale nie przerwał.

- Zdejmij koszulkę - mruknął cicho do mnie, odsuwając na sekundę maszynkę od swojej brody.

Przeszedł mnie rozkoszny dreszcz, zagryzłam obie wargi, ale natychmiast wykonałam polecenie.

Odwrócił się do mnie przodem, spojrzał na moją cipkę i dotknął mnie tam.

- Ostrzygę cię - oznajmił, a ja natychmiast zrobiłam się mokra.

Nigdy o tym nie pomyślałam.

Dotykając mnie delikatnie (tak cholernie delikatnie) palcami jednej ręki, przesuwał maszynką, którą trzymał w drugiej dłoni po moim ciele.

Czułam drżenie maszynki na skórze, opierałam się ręką o kafelki nad sedesem i patrzyłam na Davida szeroko otwartymi oczami, dysząc coraz mocniej i mocniej.

- Postaw jedną nogę tutaj - mruknął David w pewnej chwili i wskazał półkę wyłożoną kafelkami, którą tworzyła zabudowa spłuczki.

Podtrzymywał mnie, żebym nie straciła równowagi, kiedy wykonywałam to polecenie.

Przyciął mi resztę włosków, a potem strzepnął pozostałe, wyłączył maszynkę i odłożył ją na półkę.

- Pod prysznic - rozkazał, a ja zeszłam z sedesu na trzęsących się nogach i wykonałam polecenie.

Mogę tylko powiedzieć, że David też się podniecił tym, że był moim fryzjerem.

Więc pod prysznicem wziął mnie od tyłu, pieszcząc palcami świeżo obnażoną łechtaczkę, a potem oboje wspięliśmy się na nasze szczyty i zrobiliśmy to szybko, głośno i spektakularnie.

Potem rozmawiałam z przyjaciółkami i dowiedziałam się, że nawet Eva przystrzyga sobie tam włoski (sama) i wszystkie na dodatek depilują sobie okolice, którą nazywały bikini.

Więc kolejnym moim zakupem był depilator.

David to docenił.

Alek postanowił, że wszystkie pięć (z Dorą, synową Evy i Janet, jej przyjaciółką), na przyjęciu po-ślubnym, które nie było po ślubie, więc nie było druhen, będziemy miały sukienki o tym samym kroju, ale w różnych kolorach.

Ja miałam kobaltową, Alice butelkowo zieloną, Sonija pudrowo różową, Janet czerwoną, a Dora limonkową.

Sukienki były z takiego lejącego się materiału, który w cudowny sposób przyklejał się do ciała, podkreślając nasze kształty.

Miały całkiem odkryte plecy, a ich przód trzymał się na szyi, owijając się wokół niej, a na piersi rozchylając w postaci dwóch trójkątów, między którymi dekolt sięgał prawie do pępka.

Były rozszerzające się do dołu i długie do połowy łydek, ale miały rozcięcie sięgające prawie do biodra, więc podczas chodzenia trzeba było uważać, żeby spódnica się nie rozchylała nadmiernie.

Umówiłyśmy się z dziewczynami, ze włożymy pod spód majtki w kolorze sukienki.

Ale Alek autorytatywnie stwierdził, że mają być cieliste.

Postanowiłam założyć do tej sukienki moje srebrne sandałki na szpilce i wziąć srebrną torebkę.

Kiedy pokazałam się Davidowi w kuchni, kompletnie ubrana do wyjścia na przyjęcie, przyciągnął mnie do siebie, schylając się i wsuwając dłoń w rozcięcie tak, że objął dłonią mój tyłek.

Czubki palców wsunął w dół do moich majtek, a potem między pośladki.

Moje nogi nagle rozjechały się i bez wątpienia upadłabym na podłogę, gdyby David mnie nie trzymał.

Podniósł mnie, trzymając dłońmi pod tyłkiem i podsadził na blat kuchenny, który był dokładnie za moimi plecami.

Ręce przesunął na moje uda, a potem na nagie plecy.

Siedziałam z rozchylonymi kolanami, a David stał między nimi i mnie namiętnie całował.

A potem odsunął się tylko na tyle, żeby oprzeć czoło o moje i trwać tak przez trzy sekundy, zanim wyszeptał do mnie:

- Wyjdziesz za mnie?

Zamarłam.

David odsunął się jeszcze bardziej, sięgnął do tylnej kieszeni swoich dżinsów i wyjął z niej pierścionek.

Był piękny, złoty, klasyczny, z owalnym rubinem otoczonym drobnymi diamencikami.

- To pierścionek po mojej mamie - powiedział David niskim głosem, patrząc mi prosto w oczy, kiedy zerknęłam na pierścionek, a potem patrzyłam w jego - Proszę, Maggie, wyjdź za mnie za mąż.

Poczułam, że oczy mnie zapiekły, więc zamrugałam gwałtownie, a potem położyłam obie dłonie na jego przedramionach, by utrzymać równowagę.

- Dobrze - powiedziałam.

- Tak? - spytał David z radością w głosie.

- Tak - odparłam.

A wtedy David złapał mnie rękoma pod żebra i musiałam owinąć swoje ramiona wokół jego ramion, żeby trzymać go mocno, kiedy pocałował mnie mocno, ale krótko z zamkniętymi ustami.

Następnie puścił mnie i przesunął rękę bez pierścionka do mojego lewego nadgarstka, a pierścionek na czubek palca serdecznego.

Wsunął mi go i zaparło mi dech w piersi z wrażenia.

A potem poczułam rozczarowanie.

Pierścionek był za luźny.

- Tak myślałem - mruknął David - Masz takie drobne paluszki.

- Nie szkodzi - powiedziałam, chociaż trochę szkodziło, bo miałam nadzieję na podzielenie się tym ze wszystkimi dziewczynami na przyjęciu Evy.

- Nawet lepiej - powiedziałam, kiedy ochłonęłam z pierwszego rozczarowania - Nie powinnam zabierać dzisiejszego dnia Evie, a wszyscy chcieliby go obejrzeć.

Te słowa dały mi następny mocny i namiętny pocałunek Davida.

Mój mężczyzna mnie kochał.

Kilka dni wcześniej pokazałam Davidowi materiały, które zebrałam po ich akcji na Uniwersytecie Utah.

Szperałam długo i wyszukałam wszystko, co mogłam z wypowiedziami osób uratowanych z tamtej auli.

Uratował nas.

To przesłanie powtarzało się raz za razem.

Powiedziałam Davidowi, ile to znaczyło dla mnie, że mój mężczyzna był bohaterem dla tylu osób.

Zobaczyłam wtedy, ile to znaczyło dla niego.

Dlatego podczas jego oświadczyn nie musiałam wiele mówić.

Wystarczyło, że powiedziałam - Jestem twoja.

A potem poszliśmy na przyjęcie.

 


 

3 komentarze: